Dlaczego warto wracać do swojego ciała? Jak skanowanie ciała pomaga odzyskać spokój
Zdarza Ci się zakończyć dzień z poczuciem, że nawet nie wiesz, kiedy minęło ostatnich kilka godzin? Wykonujesz kolejne zadania, odpowiadasz na wiadomości, rozwiązujesz problemy i planujesz następne kroki. Umysł pracuje bez przerwy, a ciało… często schodzi na drugi plan.
Dopiero wieczorem zauważasz napięte barki, zaciśniętą szczękę albo ból karku. Czasem orientujesz się, że od kilku godzin oddychasz płytko, a serce bije szybciej niż zwykle. Nie dlatego, że wydarzyło się coś złego. Po prostu organizm od dawna próbuje powiedzieć Ci, że jest zmęczony.
Jednym z najprostszych sposobów, aby ponownie nawiązać kontakt z własnym ciałem, jest skanowanie ciała. To spokojna praktyka uważności, która nie polega na rozluźnianiu mięśni ani na osiąganiu szczególnego stanu. Jej celem jest coś znacznie prostszego, zauważenie swojego ciała tu i teraz.
Dlaczego tracimy kontakt z własnym ciałem?
W sytuacji stresu nasz układ nerwowy skupia się przede wszystkim na przetrwaniu. Mózg zaczyna koncentrować się na tym, co dzieje się na zewnątrz: zagrożeniach, obowiązkach, problemach i kolejnych zadaniach.
To bardzo użyteczny mechanizm. Dzięki niemu potrafimy szybko reagować i mobilizować siły wtedy, gdy są potrzebne.
Problem pojawia się wtedy, gdy taki stan utrzymuje się przez wiele dni lub tygodni. Coraz więcej uwagi poświęcamy światu zewnętrznemu, a coraz mniej temu, co dzieje się w naszym organizmie.
W efekcie łatwo przegapić pierwsze sygnały przeciążenia. Napięte mięśnie, przyspieszony oddech, zmęczenie czy ból stają się czymś tak codziennym, że przestajemy je zauważać.
To trochę tak, jakby przez długi czas mieszkać obok ruchliwej ulicy. Po pewnym czasie przestajemy słyszeć hałas, choć wcale nie oznacza to, że go nie ma.
Podobnie dzieje się z naszym ciałem.
Czym właściwie jest skanowanie ciała?
Skanowanie ciała to praktyka polegająca na stopniowym kierowaniu uwagi na kolejne części organizmu – od stóp aż po czubek głowy.
Nie chodzi o analizowanie ani ocenianie tego, co odczuwamy. Nie próbujemy również niczego zmieniać.
Zamiast tego uczymy się zauważać.
Możemy poczuć ciepło lub chłód, ciężar albo lekkość, napięcie lub rozluźnienie. Czasem pojawia się mrowienie, pulsowanie, a czasem… nic szczególnego. I to również jest w porządku.
Najważniejsze jest rozwijanie postawy ciekawości wobec własnego ciała.
To nie ćwiczenie na rozluźnienie
Choć wiele osób po zakończeniu skanowania ciała odczuwa większy spokój, warto pamiętać, że nie jest to główny cel tej praktyki.
Paradoksalnie, im bardziej próbujemy się rozluźnić, tym większą presję wywieramy na samych siebie.
Skanowanie ciała zaprasza do czegoś zupełnie innego.
Do zauważenia, zatrzymania się i zaakceptowania tego, że w tej chwili nasze ciało może być w takim stanie w jakim jest.
Bardzo często samo to wystarcza, aby organizm stopniowo zaczął się uspokajać.
Co dzieje się w mózgu?
Badania pokazują, że regularne praktyki uważności pomagają poprawiać zdolność zauważania sygnałów płynących z organizmu. Psychologia nazywa tę umiejętność interocepcją.
To właśnie dzięki niej potrafimy rozpoznawać głód, zmęczenie, napięcie czy pierwsze oznaki stresu.
Im lepiej rozwinięta jest interocepcja, tym łatwiej zauważyć, że organizm potrzebuje przerwy, zanim przeciążenie stanie się naprawdę duże.
Regularna praktyka uważności wiąże się również z lepszą regulacją emocji oraz zmniejszeniem reaktywności na stres. Nie oznacza to, że trudne emocje znikają, ale że łatwiej jest je zauważyć i odpowiedzieć na nie w bardziej świadomy sposób.
Kontakt z ciałem to kontakt z teraźniejszością
Kiedy zamartwiamy się przyszłością albo wracamy myślami do przeszłości, bardzo łatwo stracić kontakt z chwilą obecną.
Ciało zawsze znajduje się tu i teraz.
Dlatego skierowanie uwagi na oddech, ciężar stóp czy ruch klatki piersiowej podczas oddychania pomaga łagodnie wrócić do tego, co dzieje się w tej chwili.
Nie wymaga to żadnych szczególnych umiejętności. Nie trzeba „wyłączyć myśli”, ani osiągać idealnego skupienia.
Za każdym razem, gdy zauważysz, że odpłynąłeś myślami, możesz po prostu wrócić do ciała.
I właśnie ten powrót jest sednem praktyki.
Czy skanowanie ciała jest dla każdego?
Tak, choć warto pamiętać, że niektórym osobom pierwsze doświadczenia mogą wydawać się zaskakujące.
Jeżeli przez długi czas ignorowaliśmy sygnały płynące z organizmu, skierowanie na nie uwagi może sprawić, że zauważymy napięcie, którego wcześniej nie byliśmy świadomi.
To nie oznacza, że ćwiczenie działa źle.
Wręcz przeciwnie – oznacza, że zaczynamy dostrzegać coś, co już wcześniej było obecne.
Jeżeli jednak zauważysz, że praktyka wywołuje bardzo silny niepokój lub trudne wspomnienia, warto wykonywać ją krócej albo skonsultować się ze specjalistą, który pomoże dobrać odpowiednią formę pracy z ciałem.
Jak często warto praktykować?
Nie potrzeba długich sesji każdego dnia.
Już 10–15 minut kilka razy w tygodniu może pomóc rozwijać większą uważność na sygnały płynące z organizmu.
Nie chodzi o to, aby za każdym razem osiągnąć głęboki relaks.
Każde zatrzymanie się i skierowanie uwagi do własnego ciała jest krokiem w stronę lepszego rozumienia siebie.
To nie jest umiejętność, którą zdobywa się jednego dnia. Tak jak uczymy się nowego języka czy gry na instrumencie, tak również kontakt z własnym ciałem rozwija się stopniowo, z każdą kolejną praktyką.
Z czasem wiele osób zauważa, że wcześniej rozpoznaje narastające napięcie, łatwiej robi przerwy i szybciej wraca do równowagi po stresujących sytuacjach.
Na zakończenie
Na co dzień poświęcamy wiele uwagi temu, co dzieje się wokół nas. Rzadziej zatrzymujemy się, aby sprawdzić, jak ma się nasze własne ciało.
Skanowanie ciała nie jest próbą naprawiania siebie. Nie wymaga osiągania wyjątkowego stanu ani pozbywania się wszystkich myśli. Jest raczej spokojnym zaproszeniem do spotkania z samym sobą takim, jakim jesteś w tej chwili.
Może właśnie od tego warto zacząć. Od kilku spokojnych oddechów, zauważenia ciężaru stóp, od chwili uważności.
Bo czasem to właśnie powrót do własnego ciała staje się pierwszym krokiem do odzyskania wewnętrznego spokoju.