Pan od Stresu · 27 marca 2020

Odcinek 13 – Lęk pierwotny… czy psychologia ma cudowną tabletkę?

Sytuacja światowa bardzo dynamicznie się rozwija. Ta jako nowa i nie do końca zrozumiała, bardzo potęguje nasz niepokój i obawy, ponieważ nie umiemy się w niej odnaleźć. Jak radzić sobie w czasie kwarantanny i częściowej izolacji? Zapraszam.
 


 

Dla tych, którzy wolą czytać niż słuchać, transkrypcja:

Lęk dotyka nas wszystkich, coraz silniej i częściej… Tylko czy psychologia ma cudowną receptę na ten niepokój?
Wojtek Cechowski, Pan od Stresu, Zapraszam.

Rozwiewając wszystkie wątpliwości już na starcie, odpowiedź brzmi NIE. Psychologia nie ma cudownych recept, na nic nie mamy cudownej recepty. Dzisiaj będzie krótko, bo cały tydzień zastanawiałem się, o czym powinienem nagrać ten odcinek, czy powinien on być całkiem niezależny, wrócić do pewnych tematów i olać sytuację, która się dzieje teraz, czy ciągnąc dalej temat związany z Koronawirusem? Ileż można o tym mówić.

Natomiast chciałem powiedzieć o czymś szerszym, mianowicie jakie narzędzia mamy, jako psychologowie, specjaliści, do walki z tymi reakcjami, o których mówiliśmy w ostatnich tygodniach. Czytając wiele różnych artykułów, poradnikowych, czy też poważniejszych, na temat radzenia sobie z trudnościami w obecnej sytuacji, oraz komentarze do tych artykułów, pojawia się trochę komentarzy, że są to trywialne rzeczy. Przecież każdy to wie i nie ma w tym nic odkrywczego, gdybyście wzięli pod lupę te artykuły, które wam się podobają i wycisnęli z nich esencję, to również nic odkrywczego tam nie znajdziecie, rozumiem, że forma może być bardziej atrakcyjna u nich np.
Stąd moje zastanowienie, czego oczekujemy… Mam wrażenie, że za tym kryje się oczekiwanie cudownej tabletki właśnie, żeby pozbyć się lęku, albo żeby naprawić relacje rodzinne… Bo przecież psychologia zna odpowiedzi na wszystkie pytania. NIE ZNA niestety. My szerzymy te truizmy różne, także po to, aby pobudzać myślenie i pobudzać odbiorców do refleksji. Zastanówcie się, to o czym często słuchacie albo czytanie, może być oczywiste, tylko w jakim stopniu wy się do tego stosujecie? Założę się, że w małym. To jest największy problem. Psychologia nie ma tabletki, czy recepty, działającej na wszystkich i to najlepiej na wczoraj, niewymagającej zaangażowania. Chcielibyśmy dostać taką pigułkę, niestety wszystkie zmiany wymagają ciężkiej i długiej pracy od nas samych. Te truizmy, które powtarzamy, sprowadzają się do tego, że jeżeli każdy z nas zadbałby w podstawowym zakresie o swoje zdrowie i higienę psychiczną, to byłoby nam dużo łatwiej radzić sobie z takimi sytuacjami jak obecna, czy też z różnymi trudnościami dnia powszedniego. Psychologia nie jest odkrywcza, psychologia nie odkrywa Ameryki. My nazywamy to, o czym każdy wie, a o czym nie myśli, na czym się nie skupia. Próbujemy konfrontować to z rzeczywistością, co z tego, że Ty wiesz, że trzeba o siebie zadbać, czyli np. wyregulować sen, unormować ilość i jakość posiłków, czy też optymalną ilość aktywności fizycznej. To są truizmy, wiadomo, że trzeba o to zadbać, a ilu z nas o to faktycznie dba? O tym psychologowie starają się mówić, konfrontować i nas samych i was, bo co z tego, że ja to wiem? W ilu procentach ja tego przestrzegam? Zaraz pojawią się pewnie głosy, że to się nie da. Wszystko się, tylko musimy tego chcieć i pewnie wymaga trochę wysiłku. A jeżeli nam się nie chce, bo jesteśmy zmęczeni, bo mamy ciekawsze rzeczy do roboty itp. to nie płaczmy, że potem gorzej się czujemy, czy fizycznie, czy psychicznie, jeżeli nie zadbaliśmy o podstawy.

Nie chcę powiedzieć przez to, że to rozwiązuje sprawę, bo oczywiście, że nie. Natomiast jest to podstawa do tego, abyśmy nie popadli w gorsze stany emocjonalne np. Mówię to do osób zdrowych, mierzących się z codziennymi problemami, a nie mających głębszych zaburzeń emocjonalnych. Myślę, że naprawdę wystarczy, że zadbamy o siebie na takim podstawowym poziomie, a łatwiej będzie nam radzić sobie z różnymi trudnościami. Czasem oznacza to zmuszanie się do czegoś, czasem pewne wyrzeczenia. Profity są jednak chyba większe.
Czym innym jest psychoterapia i praca z osobami w złym stanie psychicznym, emocjonalnym. Pomyślałem teraz o ironicznych komentarzach związanych z depresją „Idź, się przejdź, albo idź, pobiegaj, to Ci przejdzie”. Wiadomo, że to tak nie działa. Z drugiej strony tego też nie można bagatelizować, bo wyjście z takiej toksycznej strefy komfortu też jest istotne. Jeżeli oczywiście osoba w tym momencie jest w stanie to zrobić. W którymś z państw skandynawskich, spacery po lesie są przepisywane na receptę przez psychiatrów i to nie jest trywializacja problemu, a dostrzeżenie kojącego wpływu natury, wyjścia z tej strefy komfortu, możliwości wyciszenia i zmienienia perspektywy.

To jest jeden z przykładów naturalnie, ale chciałem pokazać, że psychologia, czy psychoterapia nie ma cudownych tabletek takich, które bez naszego udziału da efekt. Psychoterapia także ich nie ma. To jest często mozolna, często długotrwała, praca i duże zaangażowanie, także ze strony klienta, aby móc pewne efekty osiągnąć. O ile od lekarza dostajemy tabletkę, która bez naszego udziału może nas leczyć, o tyle przy psychoterapii jest to niemożliwe. Jest niezbędne 100% zaangażowanie obu stron, zarówno terapeuty, jak i klienta. Wyniki psychoterapii dlatego są tak trudne do przewidzenia, zarówno jeżeli chodzi o czas trwania, jak i ogólnie osiągnięty sukces. Mogą występować pewne ograniczenia wewnętrzne, że oczekiwany sukces jest niemożliwy do osiągnięcia, to są niestety duże ograniczenia oddziaływań psychoterapeutycznych. W jednej strony ograniczeń po stronie klienta, a z drugiej niepewności ze strony terapeuty, bo ja nie mogę ręczyć za to jakie efekty uda… Chciałem powiedzieć „uda MI się osiągnąć”, ale to NAM się uda osiągnąć. Dlatego tez to są ograniczenia po mojej stronie, jako terapeuty, bo nie mam tej cudownej tabletki… Dlatego też w różnych podręcznikach związanych z psychoterapią, mówi się o tym, że głównym czynnikiem leczącym w psychoterapii jest relacja terapeutyczna. Czyli kontakt z drugim człowiekiem i to jak uda nam się go zbudować. A to jest niemierzalne coś, czego nie da się nauczyć, nie jest to prosta do wypracowania umiejętność. To jest coś, czego uczymy się w toku doświadczeń, a z drugiej strony nie da się z każdym tego osiągnąć. I to także jest ograniczenie po mojej stronie jako terapeuty, że nie z każdym mogę taką relację stworzyć, a jest ona niezbędna do tego, aby te truizmy różne wprowadzać w życie.

Wracając do samej skuteczności, bo chyba zabrzmiałem wcześniej dość depresyjnie, często widać fajne, pozytywne efekty wspólnej pracy. One jednak nie zawsze są takie jak pierwotne cele, czy założenia, z jakimi klient się zgłaszał. W toku terapii te cele się zmieniają, urealniają, a często okazuje się, że to, co było pierwotnym celem, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, a udaje nam się dotrzeć do ważniejszych spraw, które leżą gdzieś głębiej. Tylko nie przez magię, czy wiedzę tajemną, którą posiedliśmy jako psychoterapeuci, a przez próbę wspólnego zrozumienia tego, co się z moim klientem dzieje.

Mówię to jako wylanie chyba własnego żalu i frustracji, ale… chyba potrzebowałem to powiedzieć. Głównie wzbudzają je te komentarze, które już niejednokrotnie spotkałem w sieci, że posługujemy się pewnymi truizmami, to co mówimy, jest oczywiste itd. Bo tak jest. Taka jest rzeczywistość. Naszą rolą nie jest wymyślanie cudów, a konfrontowanie z rzeczywistością.
Myślę o tym wszystkim w kontekście obecnej sytuacji. Wszyscy doświadczamy teraz pewnej bezprecedensowej sytuacji i nie bardzo umiemy się w tym odnaleźć. Im dłużej ta izolacja nienaturalna dla nas, bo większość z nas nigdy czegoś takiego nie doświadczyła, trwa, tym dłużej sobie z tym radzimy. Co innego, kiedy ja sam mogę decydować o odizolowaniu się od innych i wyciszeniu, a co innego, kiedy to jest narzucone pod karą grzywny. Rozumiem to, że w nas pojawia się lek i niepokój, we mnie również, w moich kolegach po fachu także, jest to anomalia naszego codziennego życia. Szukamy sposobów, żeby sobie z tym radzić. Jest wysyp w tym momencie różnych porad jak sobie radzić, webinary antystresowe, w żadnym z nich nie znajdziecie jednak złotego środka, wyjścia z tej sytuacji. Bo taki nie istnieje. To jest sytuacja nowa dla nas, wszyscy jej się uczymy. Media potęgują strach, rząd prowadzi dezinformację, bo trwa kampania, opozycja na siłę krytykuje, zamiast wesprzeć rząd w działaniach, dzieje się psychoza ogólnospołeczna, ogólnoświatowa.

Lęk jest zrozumiały, bo jest to sytuacja nieznana, sytuacja zagrożenia i do tego izolacji, najgorszy zestaw, jaki może być. Wszyscy się obawiamy, wszyscy czujemy niepewność. I to o czym mówiłem w ostatnim odcinku, te trywialne sposoby radzenia sobie, jak odwracanie uwagi, próba nadrobienia zaległości, zajęcie się sobą, jest jedynym sensownym, co możemy zrobić, nikt z nas z osobna nie ma wpływu na obecną sytuacją, nie możemy z nią walczyć. Możemy dostosować się do wytycznych i wierzyć, że rządzący wiedzą co robią, jest dzięki temu szansa na zminimalizowanie strat, czyli ofiar pandemii. I możemy zadbać o siebie, z jednej strony normalizując rytm naszego życia, może teraz jest czas, aby te różne truizmy, o których wiece przecież, wprowadzić w życie, bo wcześniej nigdy nie było na to czasu. Może to jest czas na budowanie relacji z najbliższymi.

To jest też taki czas, kiedy część z nas, która przeżywa różnego rodzaju kryzysy, cierpi na jakiegoś rodzaju problemy emocjonalne, te lęki i obawy mogą się bardzo nasilać. Myślę, że to, co najistotniejsze to z jednej strony pozwolić sobie na przeżycie tego lęku i niepokoju, z drugiej, jeżeli ich nasilenie jest bardzo duże, to myślę, że nie należy czekać, tylko skontaktować się ze specjalistą. Są w całej Polsce Ośrodki Interwencji Kryzysowej, które pracują cały czas. To też jest forma zadbania o siebie, znalezienie pomocy, kogoś, kto nas wysłucha, kto unormalizuje te nasze emocje i myśli.

Kończąc już, zadbajmy po prostu o siebie i zastanówmy się ile z tych trywialnych rzeczy, z którymi na co dzień się spotykamy, realnie wprowadzamy w życie i staramy się dostosować. Jeżeli my o siebie nie zadbamy w tych podstawowych sprawach, to nikt magiczną tabletką tego nie zdziała.
Dziękuje wam bardzo i zapraszam w niedziele na nowy odcinek relaksacyjny, który mam nadzieje pomoże wam się odprężyć i zrelaksować, trochę odpłynąć w krainę fantazji.
Do usłyszenia.