Podcast psychologiczny

Odcinek 01 – Podcast psychologiczny. Czyli czym będziemy się wspólnie zajmować?

Podcast psychologiczny. Zapraszam na pierwszy wprowadzający odcinek mojego nowego podcastu. 🙂

 

Podcast psychologiczny


Informacje o podcastach dostępne tutaj.


Dla tych, którzy wolą czytać niż słuchać, transkrypcja:

Witam was serdecznie w pierwszym odcinku mojego nowego podcastu.

Nazywam się Wojtek Cechowski, jestem psychologiem, psychoterapeutą. Na co dzień zajmuje się terapią indywidualną osób dorosłych oraz terapią rodzinną. Współpracuję także z uczelnią, prowadząc zajęcia dla studentów w temacie psychoterapii, a także naszym tytułowym radzeniem sobie ze stresem. Pomysł na ten podcast wypłynął z obu tych źródeł.

Z jednej strony doświadczenia z pacjentami, które pokazują mi, że stres, różnego rodzaju napięcia, są tematem numer jeden wśród problemów, z jakimi ludzie się zgłaszają po pomoc. Czasem nie jest to wprost nazwane, ale do tego możemy to sprowadzić. Często pod przykrywką objawów różnego rodzaju zaburzeń, czy trudności, które na co dzień nas spotykają, kryje się właśnie kwestia umiejętności radzenia sobie z różnego rodzaju napięciami. Z drugiej strony praca ze studentami, kiedy rozmawialiśmy wspólnie o stresie i o sposobach radzenia sobie z nim. Także o tym, jak on na nas wpływa, jak działa na nasz organizm i psychikę. Zmobilizowało mnie do tego, aby przybliżyć ten temat większej ilości osób i chciałbym w ten sposób rozwiać pewne mity związane z problematyką stresu i metodami radzenia sobie z nim, stąd pomysł na podcast psychologiczny.

Różne pojmowanie stresu

Nie ukrywam, że przeżywam dużą frustrację, kiedy odsłuchuje, to co nagrałem i ewidentnie mam wrażenie, że już na starcie kilka rzeczy bym zmienił, powiedział inaczej, do innych rzeczy się odniósł. Także paradoksalnie, odnosząc się do naszej tematyki, mogę śmiało powiedzieć, że szewc bez butów chodzi i także czasami frustracja u mnie bierze górę. Drugą frustracją, która we mnie narasta i która mnie zmotywowała do rozpoczęcia tego podcastu, jest to, jak wiele różnych sprzecznych informacji możemy spotkać w naszym otoczeniu. Z jednej strony przeważa postrzeganie stresu jako czegoś bardzo złego, negatywnego, szkodliwego. Jeżeli poprosiłbym was wszystkich o skojarzenia ze słowem stres, to jakie pierwsze myśli przychodzą wam do głowy? Mogę się założyć, że będą to trud, obciążenie, coś złego, szkodliwego, coś, czego trzeba się pozbyć bądź unikać…

W każdym razie stres ma negatywną konotację dla większości z nas. Za nią idzie sposób myślenia, który jest coraz szerzej promowany, czyli to żeby unikać stresu, zwolnić, cały nurt slow-life na tym się opiera, nie stresować się, zmienić swój styl życia na mniej obciążający. Czyli z jednej strony mamy demonizowanie stresu. Z drugiej jednak mamy podejście, które jest promowane przez wielu np. mówców motywacyjnych, niektórych guru, czyli nurt myślenia, że możesz wszystko. Wszystko zależy od Twojego nastawienia, od Twojej psychiki, Twój umysł może wszystko. Czyli albo mamy demonizowanie stresu, albo rozumienie stresu jako czegoś, nad czym mamy pełną kontrolę. Które z nich ma racje bytu? Czy w ogóle któraś z tych stron ma racje?

Mówcy motywacyjni

Zatrzymajmy się na chwilę przy tej drugiej definicji. Mamy mówców motywacyjnych, którzy organizując wielkie seminaria/wykłady dla setek albo tysięcy osób obiecują nam złote góry, że wszystko jest w zasięgu naszej ręki, wszystko możemy itp. Uważam je raczej za czarowanie, z którego niewiele wynika, to jest fajne przez kilka dni, kiedy jesteśmy tym nakręceni, natomiast po krótkim czasie nic z tego nie zostaje. Okazuje się, że nie da się tego wdrożyć na tu i teraz, a większość mówców to właśnie obiecuje. To nie do końca tak wygląda, że już dziś możesz zmienić swoje życie…

Z drugiej strony mamy tutaj też guru ideologicznych jak Osho, którego miałem okazje jedną książkę czytać. Nie zachęcił mnie jednak do sięgnięcia po pozostałe. Czy też „Potęgę podświadomości” Josepha Murpheygo, lub „Sekret” (chociaż przyznaje, że nie miałem jeszcze okazji go czytać) wpisuje się w ten nurt. To są autorzy, którzy pokazują nam, że nasz umysł jest potęgą, wpisując to w ideologiczne, czy wręcz religijno-sekciarskie klimaty. Wystarczy, że uwierzysz, a to się stanie… to też uważam, może być niezdrowe na dłuższą metę. Dlatego szukam jakiegoś pośredniego rozwiązania, między tym demonizowaniem i uciekaniem przed stresem, a tym bardziej ideologicznym, mówiącym o potędze umysłu i o tym, że możemy wszystko, jeżeli tylko bardzo chcemy. Wybaczcie lekką ironię, ale działa mi to na nerwy, ani jedno, ani drugie podejście nie jest zdrowe. Musimy spróbować to wypośrodkować i znaleźć złoty środek.

Badania nad konsekwencjami zdrowotnymi stresu

Do refleksji na ten temat pobudziły mnie amerykańskie badania. Zostały one przytoczone przez psycholog dr Kelly Mcgonnigal (link w opisie odcinka) na konferencji Ted. Powołuje się ona na badania amerykańskie, które mówią o tym, że stresujące życie zwiększa ryzyko śmiertelności o ponad 40%… Myślę, że jest to dość szokujące. Czterdzieści kilka procent oznacza, że stres plasuje się na bardzo wysokim miejscu, jeżeli chodzi o przyczyny śmierci.

Natomiast istnieje drugi, istotniejszy dla nas elementem tego badania. Mianowicie to, że owszem występuje o 40% większa szansa na przedwczesny zgon, ale jedynie u tych, którzy wierzą, że stres negatywnie wpływa na nasze zdrowie i życie. Uważam, że jest to pewien przełom w myśleniu o stresie i trudnościach życiowych. Można by to podciągnąć pod tezę, że nauka dowiodła, że Ci wszyscy guru mieli rację. Zmieniając nastawienie, możesz wszystko. W jakimś stopniu w ten sposób możemy te badania interpretować, natomiast rozumiem, że nie jest to aż tak różowe.

Należy oddzielić jednak dwie rzeczy,

zastanówcie się, czy przez cały czas, codziennie, macie takie samo nastawienie do różnych rzeczy? Do pracy, do rodziny, do przyjaciół, do swoich pasji, czy nawet do życia? Myślę, że tak nie jest. Podejście do życia (ogólnie mówiąc) jest czymś bardzo elastycznym. Są dni, kiedy mam bardzo negatywne podejście, ale są też takie dni, kiedy jestem dość optymistycznie nastawiony, pozytywnie patrzę w przyszłość. Myślę, że większość osób tak ma, nie licząc oczywiście osób chorujących na jakiegoś rodzaju zaburzenia emocjonalne. Chociaż u taki osób to także nie jest do końca stabilny obraz życia, ale to już temat na inną rozmowę.

Myślę, że każdy z nas doświadczył czegoś takiego, że wasze pozytywne nastawienie do jakiegoś zadania, czyli wiara w to, że się uda, że będzie fajnie, że spełni się wasze marzenie, pomogło w zdobyciu tego celu. Bardziej się zaangażowaliście, szukaliście rozwiązań, szukaliście wsparcia i najważniejsze efekt był zadowalający. A teraz przypomnijcie sobie inną sytuację, kiedy wasze nastawienie wam w czymś ewidentnie przeszkodziło. Kiedy myśleliście, że na pewno się nie uda tego zrobić, nie uda się zrobić dobrego wrażenia itp. Wtedy nastawienie sabotowało te sytuacje, sprawiło, że była dużo mniejsza szansa, że to się uda. To są proste namacalne przykłady, które myślę, że każdy z was jest w stanie wskazać w swoim życiu.

Podsumowując

Biorąc to do kupy z badaniami, które przytoczyłem przed chwilą. Z jednej strony ten stres może szkodzić. Kiedy będziemy przeżywać go w sposób negatywny, frustrujący, to faktycznie na dłuższą metę wyniszczamy nasz organizm. W krótkich konkretnych sytuacjach natomiast, bardzo utrudniamy sobie możliwość osiągnięcia pozytywnych rezultatów. Z drugiej strony, kiedy będziemy dobrze nastawieni do jakiejś sytuacji, ewidentnie zwiększamy szanse na pozytywny rezultat, mniej obciążając nasz organizm. Dlatego też to, czym chciałbym się zająć w tym podcaście i czemu wspólnie z wami się przyjrzeć, to właśnie, gdzie jest ten potencjalnie złoty środek. W jaki sposób możemy zmieniać nasze nastawienie, zmieniać nasze podejście do różnych trudnych sytuacji, w jaki sposób możemy nie dać się ponieść silnym negatywnym myślą, które i tak będą się nam przytrafiały.

Z drugiej strony, w jaki sposób możemy panować lepiej nad reakcjami naszego ciała i relaksować się niezależnie od codziennych stresów. Chciałem was w związku z tym zaprosić do wspólnego poszukiwania odpowiedzi na te wszystkie pytania. W zamyślę oprócz takiego teoretyzowania na temat stresu, chciałbym także uruchomić równoległy podcast psychologiczny. Znajdą się tam konkretne techniki relaksacyjne, aby nauczyć was relaksowania się oraz lepszego panowania nad ciałem i umysłem.

Dziękuje Wam bardzo za dzisiaj i zapraszam za tydzień, już jak Pan od Stresu. Rozpoczynamy podcast psychologiczny 🙂 Zajmiemy się pierwszym tematem, jaki mi przyszedł do głowy. Jest on, myślę, taką podstawą dbania o siebie i lepszego radzenia sobie z codziennymi trudnościami, czyli tematem higieny psychicznej.
Do usłyszenia.